Pięćdziesiąt cztery lata bez Pucharu Polski i trzydzieści pięć bez ligowego podium. Górnik Zabrze spłacił oba te długi w kilka majowych tygodni 2026 roku: najpierw ograł Raków Częstochowa 2:0 w finale na PGE Narodowym, a potem rozbił Radomiak 6:2 i przypieczętował wicemistrzostwo Polski. Czternastokrotny mistrz kraju wraca tam, gdzie przez dekady było jego miejsce: do europejskich pucharów i do rozmowy o tytule. Dlatego pytanie przed sezonem 2026/27 brzmi zupełnie inaczej niż rok temu. Nie „czy Górnik się utrzyma”, tylko „jak wysoko sięgnie”?
Historia i tożsamość
Klub powstał w 1948 roku i szybko urósł do rangi symbolu śląskiej piłki. W latach 60. i 80. Górnik po prostu rządził ligą: uzbierał 14 tytułów mistrza Polski, co do dziś daje drugie miejsce w historii, wspólnie z Ruchem Chorzów. Jest też rekordzistą pod względem mistrzostw z rzędu, bo pięć koron zdobył jedno po drugim. W 1970 roku, prowadzony przez fenomenalnego Włodzimierza Lubańskiego, zagrał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów i przegrał w Wiedniu z Manchesterem City 1:2. To wciąż jedyny wielki europejski finał w wykonaniu polskiego klubu. Ostatnia ligowa korona powędrowała do Zabrza w 1988 roku, więc całe pokolenie zna wielkość Górnika głównie z kronik.
„Trójkolorowi” grają przy Stadionie im. Ernesta Pohla, znanym też jako Arena Zabrze, nazwanym po legendarnym snajperze klubu. Obiekt mieści dziś około 24,5 tysiąca widzów, a docelowo ma przyjąć blisko 31,9 tysiąca, gdy powstanie ostatnia trybuna. Twarzą tej tożsamości pozostaje Lukas Podolski: mistrz świata z 2014 roku, urodzony w pobliskich Gliwicach, który w Zabrzu został najstarszym zawodnikiem z pola w historii Ekstraklasy. Czy jest w Polsce klub, który emocje i przynależność sprzedaje równie łatwo?
Sezon 2026/27: ambicje i plany
Za sportową odbudowę odpowiada Michal Gašparík, słowacki szkoleniowiec, który w Zabrzu wyrobił sobie łatkę „profesora od pucharów”. Jego finałowa skuteczność robi wrażenie, bo jeszcze w Spartaku Trnawa sięgał po krajowy puchar trzy razy, a triumf z Górnikiem tylko podbił tę reputację. Skoro po latach chudych klub wskoczył na drugie miejsce w lidze i wygrał puchar, cel na nowy sezon układa się sam: utrzymać czołówkę i sprawdzić się w eliminacjach Ligi Mistrzów, do których zabrzanie przystąpią jako drugi polski zespół po mistrzowskim Lechu Poznań. Czy Górnik utrzyma poziom, gdy do ligowego młyna dojdą europejskie środy? To będzie prawdziwy test głębi kadry.
Transfery
Lato 2026 to u Górnika ofensywa, a nie łatanie dziur. Za Bruno Durdova, 18-letniego chorwackiego skrzydłowego z Hajduka Split, klub zapłacił około 1,3 mln euro i był to najdroższy zakup w jego historii. Do tego z mistrzowskiej pralni w Pradze przyszła dwójka ze Slavii, a bramki ma pilnować nowy golkiper sprowadzony z Niemiec. Po drugiej stronie za młody talent trzeba było wziąć solidne pieniądze.
- Bruno Durdov (skrzydłowy, z Hajduka Split, ok. 1,3 mln euro, rekord transferowy klubu)
- Erik Prekop (napastnik, ze Slavii Praga, kontrakt do 2029)
- Ondřej Zmrzlý (lewy obrońca, ze Slavii Praga, wcześniej na wypożyczeniu)
- Philipp Schulze (bramkarz, z SC Verl)
- Odchodzą: Wiktor Nowak (do Slavii Praga za ok. 2,4 mln euro) i Patrik Hellebrand (do Korony Kielce)
Finanse i przychody
Twardych danych o przychodach klub nie wykłada na stół, więc najuczciwszą miarą jest wartość rynkowa kadry. Według Transfermarktu zespół wyceniany jest na około 24 mln euro, przy średniej wieku 24,5 roku i połowie składu złożonej z obcokrajowców. Letni bilans transferowy jest na plusie, bo sprzedaż Wiktora Nowaka z nawiązką pokryła zakupy. Reszta układanki opiera się na tym, czego nie widać w wycenach: w sezonie 2025/26 Górnik zanotował drugą najwyższą frekwencję w Ekstraklasie, średnio blisko 24 tysiące widzów na mecz, ustępując tylko Lechowi. Do tego dochodzi marka napędzana obecnością Podolskiego. Awans do fazy głównej europejskich pucharów byłby tu prawdziwym zastrzykiem, ale o tym pogadamy, gdy piłka wejdzie do gry.
Co śledzić dla typera
Status Górnika zmienił się o 180 stopni. Jeszcze niedawno bujał się w środku tabeli, dziś to średniak, który przeskoczył do roli realnego kandydata na podium i uczestnika europejskich pucharów. Dla typera oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, drużyna Gašparíka potrafi wygrywać mecze o stawkę, co widać po pucharowym rodowodzie trenera. Po drugie, gra w czwartki i ligowe rotacje mogą sypać punkty w najmniej oczekiwanych momentach, zwłaszcza jesienią. Zanim postawisz cokolwiek, sprawdź formę i terminarz w naszym module meczów, zajrzyj do value betów i przeczytaj szerszą zapowiedź Ekstraklasy 2026/27.
Górnik Zabrze wraca do własnej wagi kategorii. Puchar w gablocie, wicemistrzostwo w tabeli i europejskie mecze w kalendarzu sprawiają, że sezon 2026/27 będzie w Zabrzu rozliczany z ambicji, a nie z przetrwania. Jeśli głębia kadry wytrzyma dwa fronty, „Trójkolorowi” mogą zamienić jeden udany rok w prawdziwy powrót do elity.
18+. Hazard może uzależniać. Graj odpowiedzialnie.
