Pięć lat. Tyle minęło, odkąd Legia Warszawa ostatni raz sięgnęła po mistrzostwo Polski, a w klubie, który wygrywanie ma wpisane w DNA, to całe wieki. Rekordzista ligi z 15 tytułami mistrza i 20 Pucharami Polski wchodzi w sezon 2026/27 z prostym pomysłem: koniec chaosu, jeden cel, pełne skupienie na Ekstraklasie. Czy Marek Papszun odblokuje maszynę, która przez ostatnie sezony rzęziła?
Historia i tożsamość
Korzenie Legii sięgają 1916 roku i wojskowego rodowodu, stąd ksywy „Legioniści” i „Wojskowi”. Klub z ulicy Łazienkowskiej to najbardziej rozpoznawalna marka polskiej piłki: 15 mistrzostw Polski oraz 20 Pucharów Polski to w obu przypadkach ligowe rekordy. Domem jest Stadion Wojska Polskiego, obiekt na ponad 31 tys. miejsc, który w wielkie wieczory zamienia się w kocioł, jakiego w Ekstraklasie nie ma nikt inny.
Legia to też stały bywalec europejskich pucharów i jeden z niewielu polskich klubów, który zaznał smaku fazy grupowej Ligi Mistrzów (sezon 2016/17, mecze z Realem Madryt czy Borussią Dortmund). Do tego dochodzi „Żyleta”, czyli trybuna słynąca z opraw uznawanych za jedne z najlepszych na kontynencie, oraz gorące rywalizacje: derby Warszawy z Polonią i ligowe starcia z Lechem Poznań. Mało który mecz w Polsce elektryzuje tak jak wyjazd Legii.
Jest jednak druga strona tej tożsamości. Puchar Legia bierze regularnie, ostatnio w 2025 roku, ale na ligowy tron nie wróciła od 2021 roku. Dla kibica przyzwyczajonego do wygrywania to niewygodny fakt, a spory z właścicielem Dariuszem Mioduskim wylewały się na trybuny w postaci transparentów. Marka wciąż ogromna, oczekiwania jeszcze większe.
Sezon 2026/27: ambicje i plany
Po sezonie, który w klubie nazywano wprost chaosem, ster przejął Marek Papszun, trener, który z Rakowem Częstochowa sięgnął po mistrzostwo i trofea, budując zespół od fundamentów. Jego zadanie brzmi jasno: poukładać szatnię, przywrócić Legii charakter i powalczyć o tytuł. W tym sezonie Wojskowi mają atut, którego brakuje części rywali, bo mogą skupić się wyłącznie na Ekstraklasie, bez rozpraszającego maratonu europejskich czwartków. Czy to wystarczy, by przeskoczyć Lecha i resztę czołówki?
Sygnały z wiosny były obiecujące. Papszun wszedł do klubu w środku burzy i dość szybko wygasił trwający miesiącami bałagan, a drużyna zaczęła grać bardziej uporządkowanie. Latem dostał to, o czym marzy każdy trener przebudowy: pełny okres przygotowawczy, żeby wgrać swoje pomysły od pierwszego dnia. Jego futbol to wysoki pressing, agresja bez piłki i dyscyplina taktyczna, a więc dokładnie to, czego Legii brakowało w najsłabszych momentach. Pytanie tylko, jak szybko nowy zespół załapie ten rytm, bo w Częstochowie budowa też nie trwała jeden mecz.
Transfery
Lato 2026 to w Warszawie bardziej porządki niż fajerwerki. Zamiast gwiazdorskich zakupów za grube miliony klub stawia na przemyślane ruchy, oszczędza i czyści kadrę z zawodników kojarzonych z poprzednim rozdziałem. Papszun ściąga graczy pod swój intensywny futbol i wraca po młodych wychowanków z wypożyczeń, którzy mają dać głębi drużynie. To okno w duchu „mniej, ale mądrzej”.
- Przyszli: bramkarz Ivan Brkić (z Motoru Lublin), napastnik Łukasz Zjawiński (Polonia Warszawa), obrońca Zoran Arsenić (Raków) i wypożyczony pomocnik Michal Ševčík (Sparta Praga).
- Odeszli: Jan Leszczyński (do Borussii Mönchengladbach), Kacper Urbański (Górnik Zabrze), Jean-Pierre Nsame (Pogoń Szczecin), Patryk Kun (Wisła Płock) oraz Claude Gonçalves (NK Maribor).
- Koniec pewnej epoki: z klubem pożegnał się doświadczony obrońca i legenda szatni Artur Jędrzejczyk.
Finanse i przychody
Legia nie jest już finansowym hegemonem ligi. W wycenie kadr Transfermarktu na czele jest dziś Lech Poznań, a Wojskowi plasują się w tabeli wartości niżej, niż sugerowałaby renoma klubu. To pokłosie chudszego okna i większej ostrożności w wydatkach po sezonie, w którym pieniądze nie przełożyły się na wyniki. Siłą pozostają za to przychody z dnia meczowego i sama marka: na ligowych spotkaniach Legia gromadzi ponad 20 tys. widzów, co daje jedną z najwyższych frekwencji w Ekstraklasie. Kibice zostali nawet wtedy, gdy głośno krytykowali zarząd, i to jest kapitał, którego nie kupi żaden inny klub w Polsce. Do tego dochodzą wpływy z transferów wychowanków oraz potencjalne premie za grę w europejskich pucharach, gdy Legia do nich wraca.
Co śledzić dla typera
Dla typera Legia to jeden z faworytów do medalu, ale nie murowany kandydat do złota, bo zbyt świeża jest przebudowa, by z góry przekreślać rywali. Warto obserwować, jak szybko drużyna wskoczy w intensywny, oparty na pressingu styl Papszuna, bo w Rakowie potrzebował na to trochę czasu. Na starcie sezonu nowe zespoły bywają nierówne, więc pierwsze kolejki lepiej traktować z ostrożnością, zwłaszcza na rynkach zwycięstwa. Osobny rozdział to atmosfera przy Łazienkowskiej i mecze wysokiego napięcia, jak derby czy hity z Lechem, gdzie forma z tabeli często schodzi na drugi plan. Formę Legii najlepiej weryfikować mecz po meczu na naszej liście meczów, a okazje śledzić w sekcji value bety. Szerszy obraz stawki znajdziesz w naszej zapowiedzi Ekstraklasy 2026/27.
Legia wchodzi w sezon 2026/27 jako klub, który musi udowodnić, że pięcioletnia susza mistrzowska była wypadkiem przy pracy, a nie nową normą. Z Papszunem na ławce, spokojniejszym oknem transferowym i pełnym skupieniem na lidze narzędzia są na miejscu. Teraz pytanie, czy z tych narzędzi wyjdzie mistrzostwo, czy kolejny sezon obietnic.
18+. Hazard może uzależniać. Graj odpowiedzialnie.
