Bordowo-granatowa gablota trofeów w Szczecinie stoi pusta od 1948 roku, a Pogoń Szczecin weszła w erę, w której to ma się wreszcie zmienić. Nowy właściciel z Kanady, hiszpański szkoleniowiec z przeszłością w Ajaxie i Olympiakosie, sprzedany za miliony Anglik ze środka pola. Portowcy ruszają po sezon 2026/27 z apetytem większym niż kiedykolwiek w ostatnich latach. Pytanie tylko, czy ambicja właściciela i twarde realia ligi spotkają się w tej samej tabeli. Bo jedno jest pewne: nudy nad Odrą nie będzie.
Historia i tożsamość
Klub powstał 21 kwietnia 1948 jako Sztorm Szczecin, a bordowo-granatowe barwy i nazwę przejął po legendarnej, przedwojennej Pogoni Lwów. Stąd ksywa „Portowcy” i tożsamość zrośnięta z charakterem portowego miasta. Problem w tym, że przez ponad siedem dekad Pogoń stała się synonimem pecha w decydujących momentach: ani razu nie sięgnęła po mistrzostwo Polski, a Puchar Polski przegrywała w finale aż pięć razy, w sezonach 1980/81, 1981/82, 2009/10 oraz dwa razy z rzędu w 2023/24 i 2024/25. Ile jeszcze pokoleń kibiców usłyszy, że „to już ten sezon”?
Dziś dom Portowców to Stadion Miejski im. Floriana Krygiera, w pełni otwarty 1 października 2022 roku meczem z Lechią Gdańsk. Nowoczesny obiekt mieści 21 163 widzów i przy dobrych wynikach potrafi zapełniać się po brzegi. To jeden z tych stadionów w Ekstraklasie, gdzie atmosfera realnie przesuwa ciężar meczu na stronę gospodarzy. Kibice Pogoni to jedna z najwierniejszych i najgłośniejszych publik w kraju, a spotkania z Lechią Gdańsk czy warszawskimi gigantami zamieniają Szczecin w kocioł. Ta energia to kapitał, którego nie widać w bilansie, ale słychać go od pierwszej do ostatniej minuty.
Sezon 2026/27: ambicje i plany
Miniony sezon 2025/26 Pogoń zakończyła w środku tabeli, na dziewiątej pozycji, zdecydowanie za nisko jak na apetyty właściciela. Cel na 2026/27 jest postawiony jasno: powrót do czołowej szóstki i regularna gra o europejskie puchary, a w dłuższej perspektywie mistrzostwo, o którym otwarcie mówi Alex Haditaghi. Materiał na coś więcej jest, bo pod poprzednim sztabem Portowcy dwa razy z rzędu docierali do finału Pucharu Polski i dwa razy odchodzili z niczym. Realizacja planu spadła teraz na barki Óscara Garcíi, 53-letniego Hiszpana, który podpisał trzyletni kontrakt i zastąpił zwolnionego tuż przed okresem przygotowawczym Thomasa Thomasberga. García zjechał do Szczecina z bagażem z Ajaxu, RB Salzburg i Olympiakosu i od pierwszego dnia mówi o jednym.
“Zaczynamy budować mentalność zwycięzców.”
— Óscar García, trener Pogoni Szczecin
García nie chciał, by ta deklaracja została na konferencji prasowej. W okresie przygotowawczym Pogoń zaplanowała mocne sparingi, w tym starcia z Fenerbahçe i Sturmem Graz, czyli rywalami z zupełnie innej półki niż większość ligowych przeciwników. Taki kalendarz to świadomy wybór, bo Hiszpan woli mierzyć się z lepszymi w lipcu, żeby w sierpniu wiedzieć, na czym stoi. Dla kibica to również sygnał ambicji, bo Szczecin nie chce już myśleć wyłącznie o spokojnym środku tabeli.
Transfery
Lato 2026 to nad Odrą przebudowa, nie kosmetyka. Największym wydarzeniem była sprzedaż Sama Greenwooda do Bristol City za około 2 mln funtów plus bonusy, rekordowy zarobek klubu na jednym zawodniku od powrotu do elity. W drugą stronę poszła ofensywa doświadczenia: za darmo z Legii Warszawa przyszedł 33-letni napastnik Jean-Pierre Nsame, a obronę domknęło definitywne pozyskanie Attili Szalaiego. Kogo Portowcy ściągnęli, a z kim się pożegnali?
- Przyszli: Jean-Pierre Nsame (napastnik, 33 l., wolny transfer z Legii Warszawa).
- Przyszli: Attila Szalai (środkowy obrońca, definitywnie po wypożyczeniu z Hoffenheim, trzyletni kontrakt).
- Przyszli: Nikolaos Botis (bramkarz, wolny transfer z Olympiakosu).
- Odeszli: Sam Greenwood (pomocnik, sprzedany do Bristol City za ok. 2 mln funtów plus bonusy).
- Odeszli: Leonardo Koutris (lewy obrońca, wolny transfer do NK Celje).
Finanse i przychody
Twarda ekonomia jest tu ważniejsza niż marzenia. Kadrę Pogoni serwis Transfermarkt wyceniał w czerwcu 2026 na blisko 20 mln euro, z Attilą Szalaim i Dimitriosem Keramitsisem jako najdroższymi aktywami (po ok. 2 mln euro każdy). Gdy w 2025 roku klub przejmował Alex Haditaghi, kasa świeciła pustkami, a Portowcy tonęli w długach rzędu 68 mln zł. Transakcja miała charakter ratunkowy, dopięty w ostatniej chwili. Od tego czasu właściciel pompuje pieniądze w rynek: to była najbardziej gotówkowa letnia kampania transferowa od powrotu do Ekstraklasy. Model biznesowy jest czytelny: kupować młodych, rozwijać, sprzedawać z zyskiem. Transfer Greenwooda do Bristolu to pierwszy dowód, że działa. Drugą nogą przychodów jest nowy stadion, który przy pełnych trybunach napędza wpływy z biletów i dnia meczowego. Im wyżej Portowcy zajdą w tabeli i pucharach, tym większa szansa, że budżet zacznie się domykać z boiska, a nie tylko z portfela właściciela.
Co śledzić dla typera
Gdzie w tym wszystkim value dla typera? Pogoń to klasyczny średniak z aspiracjami: za mocny, by realnie bać się o utrzymanie, za surowy pod nowym trenerem, by od pierwszej kolejki bić się o mistrzostwo. García dopiero układa zespół i wpaja „mentalność zwycięzców”, więc pierwsze tygodnie mogą być loterią, bo świeży sztab, nowy napastnik i przebudowana defensywa potrzebują czasu na docieranie. Dla obstawiającego to sygnał, żeby uważnie czytać formę z tygodnia na tydzień, a nie ufać etykiecie z papieru. Sprawdź nasze typy w sekcji meczów, zajrzyj do value bety i przeczytaj szerszą zapowiedź Ekstraklasy 2026/27, zanim postawisz na Portowców.
Szczecin czeka na trofeum dłużej, niż żyje większość jego kibiców. Haditaghi obiecuje globalną markę i mistrzostwo, García obiecuje ofensywę i charakter, a nowy stadion na 21 tysięcy ludzi stoi gotowy, by to uświęcić. Czy 2026/27 będzie sezonem, w którym „wieczny drugi” wreszcie coś postawi w pustej gablocie? Odpowiedź pozna Odra w maju, a my będziemy śledzić każdy mecz po drodze.
18+. Hazard może uzależniać. Graj odpowiedzialnie.
